powrot

Spotkanie w Pax Christi

1.07.2005




Jak to zwykle bywa, weekend obfitowal w atrakcje, niekoniecznie zwiazane z leserkowaniem na plazy czy polowaniem na Zeilu. W piatkowe popoludnie wybylismy do Mamolshaim, malej miejscowosci, jakze malowniczej :p, niedaleko Frankfurtu.
Zagubione duszyczki (sztuk 5) odebral Rudi ze stacji U-Bahn’a, stworzywszy kombinacje alpejska wewnatrz samochodu o lekkim zabarwieniu erotycznym (tam udko, dalej kolanko) dotarly na umowione miejsce. Spotkanie rozpoczelo sie od obiadokolacji w Pax Christi – organizacji katolickiej, do ktorej naleza Rudi i Ute - dwojka organizatorow. Obiadek jak to obiadek napelnil nasze brzuszki, a cos dla naszych umyslow i dusz mialo nastapic pozniej. Po jedzonku przeszlismy do innego lokalu.
W trakcie tego przejscia Thomas wykazal sie niesamowitym opanowaniem i samokontrola. Przeniosl wszystkie szklanki w stanie nienaruszonym. To byl chyba rodzaj testu, tylko tym razem zamiast isc prosto po linii czy zaprezentowac jaskolke, mial do przeniesienia szklo. Radziu tez mu pozazdroscil i za kilka sztuk sie zlapal.
W sali na pietrze spotkalismy sie z czlonkami organizacji Pax Christi. Bylismy totalnie zaskoczeni. Nie spodziewalismy sie, ze bedzie tam tak duzo ludzi – z lekka 30 i to glownie osoby, hmmm…jakby to ujac… starsze od nas . Bylismy troche przestraszeni, bo zadawali tak duzo pytan, ze nawet nie wiedzielismy, co odpowiedziec. W pewnym momencie gdyby dali nam tabliczki z numerkami to moglibysmy bez zbednych przygotowan pozowac do zdjecia w kartotece policyjnej. Przesluchania nadszedl czas...Oczywiscie Junior musial najwiecej mowic, bo niemca to on zna dobrze. Zaczal sie temat pani Stanislawy Angiel i nie bylo juz przepros. Radek – pilny sluchacz oraz Junior – orator ponad miare bez problemu sobie poradzili, chociaz byli bardzo zestresowani.
Cale szczescie, ze spotkanie to mialo ramy czasowe i rowno o godzinie 22 zmylismy sie do chalupki seniora Rudiego. Razem z Teresa mieszkaja w tym miasteczku i zaprosili wszystkich na impreze (nas i ludzi z Pax Christi). Tak na marginesie, to miasteczko, jak i wiele innych w poblizu Frankfurtu, jest piekne, looqnijcie zdjecia, a zobaczycie, ze nie sciemniam. A chatke tez maja niczego sobie, parter i 2 pietra i jeszcze duze poddasze, na ktorym byla impreza. Dom jest jeszcze niewykonczony, ale i tak wyglada fajnie. Nic dziwnego, przeciez Rudi i Teresa maja wlasna firme wykonczeniowo-dekoratorska. Klimacik jeszcze poprawily wszedzie rozstawione swieczki i lampki, jak w romantycznej wloskiej knajpce (moze:)). Wino lalo sie litrami, a i Seniora Teresa popisala sie cudnymi zdolnosciami, zarowno w sferze gotowania, jak i pieczenia mniamniusnych ciast. Party bylo naprawde super. Okazalo sie, ze nie ma co sie bac tych ludzi z Pax Christi, chociaz w ‘kwiecie wieku’;), sa naprawde rozrywkowi. W takiej atmosferze mozna bylo spokojnie porozmawiac ze wszystkimi, a nie tak na forum odpowiadac na pytania jak na przesluchaniu.
W kazdym razie impreza sie udala, chociaz czesc mlodziezy polskiej (bez Gosi, Aldony, Izy i Ewci) musiala wyjsc o 23.40, zeby zdazyc na S-Bahna (kolej podmiejska, taka bardzo nowoczesna). Podzielilismy sie na dwa samochody. W jednym kierownice w swych rekach dzierzyl pan ‘Zelazny Uscisk’ wiozacy swa zone, Thomasa, Radka i Kaske. Drugie autko z Rudim to sklad bojowy :p: Marta, Mlody i Agnieszka, co w Mamolshaim nie mieszka. No i tu sie zaczely schody. Pierwszy zestaw zdazyl na ostatnie metro, a drugi…niestety, lub stety, nie. Pisze tak, gdyz gdy sie okazalo, ze ten jakze niespotykany w Polsce srodek transportu zwial, Ruedi zawalczyl i odwiozl robaczki prosto do Frankfurtu. Wczesniej w nawiasie wspomniane dziewczeta dotarly szybciutko i bezpiecznie z Barbara (czy nie lepsze okreslenie to ‘Bandit’?).
Wszyscy spotkalismy sie przy stole w kuchni z rozesmianymi japkami. Kolejny dzionek i wieczor za nami. Mysle, ze sie wiekszosc ze mna zgodzi, ze naprawde organizatorzy serwuja nam intensywny kurs poznawania i ludzi i okolic i kultury.
Z glowami pelnymi nowych przemyslen pognalismy pod prysznice, chociaz niektorzy sie ewidentnie ociagali :). Spijcie dobrze Imprezowicze!


tekst: Kiler i Junior

Wiecej zdjec z wyprawy...